zdjęcia

Praktyka codziennego życia wedle wskazówek Gestalt.

Esej

Dorota Janiak

III Szkoła Terapeutów i Trenerów Gestalt

Instytut Integralnej Psychoterapii Gestalt

SPIS TREŚCI

1. Żyj teraz. Zajmij się teraźniejszością, a nie przeszłością czy przyszłością……………………….2

2. Żyj tutaj. Zajmij się tym, co jest, a nie tym, czego nie ma……………………………………………..3

3. Przestańwyobrażać sobie i wymyślać to, czego nie ma. Zamiast tego patrz, słuchaj i doświadczaj tego, co rzeczywiste…………………………………………………………………………………5

4. Wyrażaj siebie, mów czego chcesz, co myślisz, co czujesz zamiast manipulować sobą i innymi, usprawiedliwiać czy osądzać. ………………………………………………………………………….6

5. Doświadczaj w pełni całej gamy uczuć, zarówno przyjemnych jak i nieprzyjemnych. Nie ograniczaj swojej świadomości. …………………………………………………………………………………….8

6. Nie akceptuj żadnego „powinienem” czy „muszę”, które są wbrew Tobie. ……………………..9

7. Weź pełną odpowiedzialność za swoje czyny, uczucia i myśli……………………………………..11

8. Odważ się na ryzyko, by doświadczyć czegoś nowego.Bądź otwarty na zmianę i rozwój. 13

9. Bądź sobą i pozwól być sobą innym. Przyjmuj siebie takim, jaki jesteś. Przyjmuj też innych takimi, jacy właśnie są………………………………………………………………………………………………..152

Od wieków ludzie zadają sobie pytania: „po co warto żyć?” i „jak warto żyć?” Chyba każdy z nas pragnie dobrego, szczęśliwego i spełnionego życia. Znalezienie własnej odpowiedzi na pytanie o sens życia to jedno z podstawowych egzystencjalnych zadań człowieka. Jednak nawet jeśli odnajdziemy odpowiedź na pytanie po co warto żyć, nadal pozostaje kwestia: jak to zrobić? Jak warto żyć?

Początkowo to religia i filozofia zajmowały się tym, jak ulżyć ludziom w cierpieniu i pomóc im lepiej żyć. W XX wieku to zadanie przejęła częściowo psychoterapia. Różne szkoły psychoterapii mają różne wizje tego, kim jest człowiek i czego potrzebuje do szczęścia. Gestalt, zarówno w teorii jak i w praktyce, także ma taką wizję. Jej esencjonalnym skrótem są tzw. Wskazówki Gestalt Claudio Naranjo1

1 Zetknęłam się z różnymi wersjami tłumaczenia tych wskazówek. Dla potrzeb tego tekstu przetłumaczyłam i zestawiłam znane mi wersje.

2 Aforyzm zaczerpnięty z własnej kolekcji

Aby przyjrzeć się temu, do jakiego życia zachęca Gestalt, odniosę się kolejno do tych wskazówek.

l. ŻYJ TERAZ. Zajmij się teraźniejszością, a nie przeszłością czy przyszłością.

Zarówno gestaltyści, jak i wszystkie wielkie tradycje duchowe stawiają sprawę jasno: przeszłość i przyszłość nie istnieją, jedyne, co istnieje naprawdę, to ten moment. Żyć w teraźniejszości to być w stu procentach obecnym w tej chwili.

Wydaje się, że małe dzieci i zwierzęta dużo bardziej niż my dorośli żyją w teraźniejszości. Fascynuje mnie to, jak dzieci potrafią cieszyć się, bawić, złościć i płakać – są jednym z tym co robią, całkowicie pochłonięte tym, czego doświadczają.

Większości z nas nie przychodzi to tak spontanicznie, zwykle ciałem jesteśmy tu, a umysłem daleko stąd, w innym miejscu i czasie. Zastanawiam się, czemu tak trudno nam żyć w tu i teraz? Takie życie zdaje się być łatwiejsze, bo w danej chwili mamy tylko to, co mamy, nic więcej, nic mniej. To co nas oddziela od chwili obecnej to myślenie, zamiast doświadczania tego, co jest. Kto z nas nie zna tego czekania na wieczór, weekend, najbliższe święta, wakacje? A „życie to coś, co upływa, kiedy jesteśmy zajęci snuciem planów na przyszłość.” (John Lennon)2

Szczerze w to wierzę, że gdybyśmy umieli żyć w tu i teraz, żyłoby się nam lepiej, prawdziwiej, pełniej, w pewnym sensie lżej, bo bez niepotrzebnego bagażu. Od urodzenia każdy z nas zaczyna gromadzić swój podręczny bagaż doświadczeń i z czasem zaczyna się z nim robić naprawdę ciężko. Ten bagaż to niezakończone sprawy z przeszłości, które jak 3

kalki nakładają się na teraźniejsze doświadczenia. W końcu nasza świadomość obrasta jak stajnia Augiasza – rzeczywista rzeczywistość coraz trudniej się do nas przebija. Nie widzimy jasno, nie słyszymy jasno, za to dużo nam się wydaje. Można nawet powiedzieć, że im mniej doświadczamy prawdziwej rzeczywistości, tym silniej wytwarzamy rzeczywistość urojoną. I mamy problem. A raczej masę problemów.

Jak z tego wybrnąć? Jak się obudzić do tu i teraz? Właśnie w ten punkt celuje terapia Gestalt, nie tylko mówi, że tak warto żyć, ale pomaga do tego dojść. To nie prawda, że przeszłość i przyszłość nie istnieją, wie o tym każdy, kto doświadczał wściekłości z przeszłości lub lęków o przyszłość. Przeszłość i przyszłość nie istnieją poza chwilą obecną, mogą być doświadczane tylko w teraźniejszości. I właśnie wtedy, gdy stają się częścią tu i teraz – mamy do nich pełen dostęp i możemy coś z nimi zrobić, podomykać swoje niedokończone sprawy, oczyścić naszą stajnię Augiasza.

2. ŻYJ TUTAJ. Zajmij się tym, co jest, a nie tym, czego nie ma.

Kiedyś pytano Buddę: „Na czym polega wasza praktyka?”

„Kiedy jemy – to jemy, kiedy chodzimy, to chodzimy, kiedy śpimy, to śpimy”

„Ale to nic szczególnego! Przecież my robimy to samo!”

„Nie całkiem. Kiedy siedzicie, to już stoicie. Kiedy stoicie, to już biegniecie. Kiedy biegniecie, to już na mecie.”3

3 zasłyszana przypowieść buddyjska

Choć postulat życia tu i teraz bliski jest mojemu sercu, to w doświadczeniu bliższe są mi trudności w takim byciu. Niedomknięte sprawy, które odciągają naszą uwagę, to nie wszystko. Przyglądając się temu uważniej zauważyłam, że wspominanie, planowanie, marzenie itp. jest przyjemną formą odurzania się, uciekania od tego, co jest właśnie teraz, właśnie tu. Oprócz tego, w tych snach na jawie, wszystko może być tak, jak chcemy.

Kiedy zastanawiam się, w jakich momentach jest mi łatwiej być w tu i teraz, to przypominam sobie sytuacje, w których jestem bardzo szczęśliwa i czuję, że niczego mi nie brak i kiedy robię coś, co mnie wciąga (np. chodzę po górach). Szczęśliwe osoby nie muszą uciekać od tu i teraz. Jednocześnie szczęścia można doświadczyć tylko w tu i teraz. Drugi 4

rodzaj sytuacji, które sprowadzają mnie na ziemię, to doświadczanie silnych emocji, gdy coś się intensywnie dzieje.

Jednak życie to nie tylko szczęście, pasje i wstrząsy emocjonalne. Codzienne życie jest w większości takie zwyczajne, nic szczególnego. Na pozór zbyt zwyczajne, zbyt nudne.

I tu dochodzimy do czegoś, co nazwałabym lękiem przed nudą i pustką. Nie lubimy się nudzić. Cała nasza kultura (zwłaszcza zachodnia) idzie w kierunku zabijania nudy za wszelką cenę, na różne sposoby, mniej lub bardziej wyrafinowane. Może nic w tym złego, ale czy możliwy jest pełen rozwój bez przejścia przez tą krainę nudy i pustki? Dokąd nas zaprowadzi, albo raczej, gdzie się zatrzymamy, unikając wciąż spotkania z naszą „czarną dziurą”?

Fritz Perls mówił o pięciu warstwach nerwicy, oddzielających człowieka od doświadczenia autentycznego ja. Pod warstwą frazesową, fałszywą i fobijną doświadczyć możemy warstwy impasu, przejawiającej się właśnie poczuciem pustki, martwoty i braku energii. Dopiero przejście przez tą warstwę oraz następną – warstwę implozji, prowadzi nas do eksplozji i warstwy autentycznego ja, wyłaniającego się spod nerwicowych mechanizmów.

Podobnie widzi to Paula Bindrim4, mówiąc o procesie terapii i rozwoju, jako o przechodzeniu przez kolejne warstwy: obron charakteru, silnych uczuć i samotności. Na poziomie samotności uświadamiamy sobie to, że w istocie jesteśmy bez żadnego oparcia, sami wobec życia, i nikt nie może ani żyć ani umrzeć za nas. Rzeczywiste doświadczenie nudy oraz tego, co skrywa: pustki i samotności, jest przerażającym, egzystencjalnym przeżyciem. Nie przypadkowo robimy niemal wszystko, by go uniknąć.

4 Marcus, E.H., „Terapia Gestalt – przekraczanie granic”, „Gestalt” nr 1/2, 1996, s. 11.

5 Aforyzm zaczerpnięty z własnej kolekcji aforyzmów

Jednak jestem głęboko przekonana, że tylko wtedy, gdy przestaniemy się bać i unikać nudy, pustki i samotności, będziemy naprawdę potrafili żyć tu i teraz i przyjmować życie takim, jakie jest. Zwłaszcza, że innego nie ma… Jak podsumowuje to Woody Allen: „Nie znoszę rzeczywistości, ale wciąż jest to najlepsze miejsce, w którym można dostać dobry stek”5 5

3. PRZESTAŃ WYOBRAŻAĆ SOBIE I WYMYŚLAĆ TO, CZEGO NIE MA. Zamiast tego patrz, słuchaj i doświadczaj tego, co rzeczywiste.

Aby doświadczać tego, co jest, zamiast wymyślać to, czego nie ma, trzeba umieć odróżniać jedno od drugiego. Nie tylko paranoicy mają z tym problem. Zdaje się to być bardzo proste, ale zwykle widzimy to wyraźnie u innych, udając, że nas samych to nie dotyczy. Silne przekonanie, że to, co myślę, jest tym, co jest – to nasza powszechna iluzja. W tym rozróżnieniu faktów od wytworów naszego umysłu bardzo pomocne jest takie proste ćwiczenie: „widzę… czuję… wyobrażam sobie….”. Pozornie banalne, psychoedukacyjne ABC, w rzeczywistości jest cudownym ćwiczeniem na umacnianie kontaktu z rzeczywistością. Podobnym ćwiczeniem w procedurach językowych terapii Gestalt jest zamiana „wiem” na „wyobrażam sobie”6

6 Passons W.R. „Zastosowanie terapii Gestalt w poradnictwie”, s. 99

To bardzo ważne, aby uświadomić sobie swoje fantazje, wyobrażenia i projekcje. Przekonania typu: „Wiem, że on robi mi to na złość” „Widzę, że jesteś zły” „Czuję, że mnie nie kochasz” itp. to wytwory naszego umysłu, a nie obiektywne dane rzeczywistości.

W teorii Gestalt mówi się o świadomości wewnętrznej (uczuć i wrażeń płynących z ciała), zewnętrznej (wrażeń ze środowiska) i pośredniej, pośredniczącej między nimi – (fantazji, myśli i wyobrażeń nadających znaczenia odbieranym wrażeniom). Wszystkie te sfery świadomości są bardzo ważne, choć najwięcej kłopotów i zamieszania w życiu sprawia nam świadomość pośrednia – strefa myśli i fantazji. Gdy ta strefa zaczyna się za bardzo rozrastać przesłaniając pozostałe dwie świadomości – zaczynamy żyć w iluzorycznej rzeczywistości swoich wyobrażeń.

Gestalt jest bardzo „zmysłowy”. Perls mawiał prowokacyjnie: „Rozum jest dla ludzi, którzy nie używają zmysłów”. Można tu wpaść w pułapkę wartościowania – „dobre” uczucia i doznania zmysłowe kontra „zły” rozum. Jednak wszystko to przypływa i odpływa: i uczucia, i doznania, i myśli tak samo przemijają. Główny kłopot z myślami polega zaś na tym, że są bardziej „lepkie”, łatwiej się do nich przywiązać i pójść za nimi w swój wyobrażony świat, z dala od rzeczywistości.

To jeden z wielu punktów, w których Gestalt zbiega się z praktyką zen. W zen mówi się często: „Tylko patrz, tylko słuchaj, tylko rób to”, a jedna z najgłębszych, „mistycznych” prawd brzmi: „Niebo jest niebieskie, trawa jest zielona”. W pewien sposób zen i życie tu i teraz są bardzo proste, wystarczy zatrzymać myśli i otworzyć zmysły – na zewnątrz i do 6

środka: co widzę właśnie teraz? Co słyszę właśnie teraz? Czego teraz doświadczam? Jeśli gubimy ten moment, wystarczy do niego z chwili na chwilę powracać. Mamy to na wyciągnięcie ręki, nie trzeba na to wielu lat terapii! To codzienna praktyka życia.

Nie sposób chyba nie mieć żadnych idei, poglądów czy wartości. Jednak jednym z podstawowych wymogów dla terapeuty Gestalt jest umiejętność odkładania na bok („brania w nawias”) swoich wyobrażeń, przekonań, nawykowych sposobów postrzegania i doświadczania po to, aby móc doświadczyć rzeczywistości takiej, jaka jest.

Według Polstera pierwsza zasada terapii Getalt brzmi: „To, co jest, jest.”7 Poraża mnie prosta głębia tej myśli. Jest ona jednocześnie doskonałym antidotum na ciągłe „chcenie czegoś innego”. Mówi się też: „Jedynym cierpieniem jest to, które człowiek sam sobie stwarza”8 Widzę niejednokrotnie, że jednym ze skuteczniejszych sposobów stwarzania sobie cierpienia jest właśnie niezgoda na to, co jest. „Jeśli zawsze chcesz czegoś innego niż masz, nigdy nie masz tego, czego chcesz”9.

7 Pierzchała, J., „Terapia Gestalt”, Gestalt nr 1, 1999, s 15

8 Aforyzm zaczerpnięty z własnej kolekcji.

9 Aforyzm zaczerpnięty z własnej kolekcji.

4. WYRAŻAJ SIEBIE, MÓW CZEGO CHCESZ, CO MYŚLISZ, CO CZUJESZ zamiast manipulować sobą i innymi, usprawiedliwiać czy osądzać.

Ta wskazówka Naranjo pokazuje kierunek do kontaktu z otoczeniem. Kiedy w tu i teraz doświadczamy tego, co rzeczywiste, możemy otworzyć się na wymianę ze środowiskiem i wyrazić to, co się wtedy z nami dzieje. Jeśli zaś tylko odbieramy wrażenia i zatrzymujemy je dla siebie, nie wchodzimy w kontakt ze środowiskiem i nie jesteśmy w pełni obecni w świecie. Dlatego też retrofleksja, czyli zatrzymanie swojej energii i aktywności i skierowanie jej do siebie, zamiast do świata, nazywana jest w Gestalcie mechanizmem unikania kontaktu.

Dzięki wyrażaniu siebie możemy być w żywym kontakcie ze środowiskiem, na bieżąco reagując na pojawiające się sytuacje, bez odkładania i nawarstwiania się niedokończonych figur. W ten sposób, domykając kolejne cykle energetyczne wycofania-kontaktu-wycofania, mamy pełen dostęp do swojej energii życiowej, nie uwięzionej w niedomkniętych figurach. Nie ma żadnych przeszkód – możemy żyć pełnią życia!

Obrazowo oddaje to metafora wagi: 7

Wyobraź sobie zwykłą wagę. Kiedy nic na niej nie ma, wskaźnik pokazuje zero. Kiedy położysz coś na szali, wskazówka przechyli się na odpowiednią wartość. Kiedy usuniesz ciężar, wskazówka powróci do zera. Ten punkt zero jest pierwotnym punktem. Kiedy znajdziesz swój pierwotny punkt, wtedy mogą się pojawiać dobre uczucia, złe uczucia, Twoja wskazówka będzie się przechylała raz w jednym, raz w drugim kierunku, ale to nie będzie miało znaczenia. Gdy uczucie minie, wskazówka powróci do zera.

Ale jeśli nie znalazłeś swojego pierwotnego punktu, to nawet, gdy zdejmiesz ciężki przedmiot z wagi, wskazówka nadal wskazuje dziesięć kilo lub tylko częściowo powraca do zera. Wtedy masz problem. Twoja waga nie waży dokładnie. Jeśli położysz na niej inny ciężki przedmiot, może się zupełnie zepsuć.10

10 Sahn, S., „Tylko nie wiem. Nauczanie mistrza zen Seung Sahna w listach”, wydanie wewnętrzne, Szkoła Zen Kwan Um str. 10-11.

Otwarte wyrażanie tego, co czujemy, myślimy, chcemy i potrzebujemy jest przeciwieństwem gier psychologicznych. Erick Berne, podobnie jak Buber i Perls, uważa, że potrzeba kontaktu społecznego jest naszym podstawowym dążeniem. Jeśli nie potrafimy wejść w głęboki kontakt z innymi ludźmi, zastępczo poszukujemy tzw. głasków. Gry służą otrzymywaniu wsparcia w formie głasków i wyzwalaniu swoich ulubionych uczuć.

Postulat wyrażania uczuć i potrzeb wydaje się bardzo jasny: czuję złość – wyrażam złość, czuję smutek – wyrażam smutek itd. Jednak zarówno analiza transakcyjna jak i Gestalt zwracają uwagę na odgrywanie uczuć i uczucia zastępcze, będące nieodłączną częścią gier. Można z grubsza powiedzieć, że uczucia prawdziwe powstają z autentycznego, bieżącego kontaktu ze sobą i światem. Zaś powielanie pewnego schematu przeżywania czyli nawykowe i zastępcze przeżywanie pewnego typu uczuć np. złości zamiast smutku, lub lęku zamiast złości, wskazuje na odgrywanie uczuć.

Chyba każdy ma jakieś utrwalone wzorce przeżywania, spostrzegania, doświadczania i zachowania. Gestalt proponuje przede wszystkim świadomość tego, co jest naszą specyfiką, naszym wzorcem i ewentualnie poszerzanie wachlarza swoich możliwości. A więc, po pierwsze zobaczyć swoje, a po drugie, spróbować czegoś nowego, nie-swojego. Ciekawym ćwiczeniem jest zbadanie u siebie jakie uczucie (spośród podstawowych – szczęście, smutek, gniew, strach, ciekawość) przeżywam najczęściej, a jakie najrzadziej. Czy są uczucia, które omijamy? Lub nadmiernie lubimy przeżywać? Paradoksalnie może się okazać, że naszym „ulubionym”, bo najczęściej wywoływanym uczuciem, nie jest radość lecz np. złość czy smutek. O przyjmowaniu wszystkich pojawiających się uczuć, bez unikania i odcinania się, mówi kolejna wskazówka Claudio Naranjo. 8

5. DOŚWIADCZAJ W PEŁNI całej gamy uczuć, zarówno przyjemnych jak i nieprzyjemnych. Nie ograniczaj swojej świadomości.

W buddyzmie twierdzi się, że nasza powszechna, ludzka tendencja do lgnięcia do tego, co przyjemne, a unikania tego, co nieprzyjemne jest jednym z głównych źródeł naszego cierpienia. Chcemy dla siebie dobrze, ale działając w ten sposób osiągamy efekt odwrotny, gdyż jak mówi angielskie przysłowie „Co odrzucisz za siebie, znajdziesz przed sobą”. To, od czego się odcinamy i uciekamy, wiecznie będzie nam deptać po piętach, bo jak wskazuje teoria i praktyka Gestalt, niedomknięta figura nieustępliwe dąży do zamknięcia. Dlatego wciąż w naszym życiu pojawia się to, czego najbardziej chcemy uniknąć. Ciekawie pokazuje to pewna przypowieść o słudze i Śmierci.

Pewien kupiec w Bagdadzie posłał swego służącego ze sprawunkami na bazar. Po chwili jednak człowiek ten wrócił blady i drżący ze strachu.

- Panie – powiedział – kiedy byłem na rynku, zobaczyłem Śmierć. Rozpoznała mnie i pogroziła mi palcem. Boję się, że dzisiaj po mnie przyjdzie, muszę uciekać. Proszę, daj mi konia, chcę jechać do Samary, aby uciec od niej jak najdalej.

Kupiec, współczując służącemu, dał mu swego najszybszego rumaka. Ten zaś, dosiadł go i w mgnieniu oka odjechał.

Tego samego dnia, kilka godzin później, kupiec sam poszedł na bazar i na własne oczy zobaczył Śmierć wałęsającą się wśród tłumu. Podszedł do niej i powiedział:

- Dziś rano pogroziłaś mojemu służącemu. Dlaczego to zrobiłaś?

- Nie groziłam mu – odparła Śmierć – Drgnęłam ze zdziwienia, widząc go tutaj w Bagdadzie.

- Cóż w tym dziwnego? Ten człowiek tu mieszka.

- Widzisz, dziś wieczór twój służący dołączy do mnie w Samarze. Zdziwiłam się, jak tam dotrze z Bagdadu.11

11 Chu, V., „Psychoterapia Gestalt“, Kanon, Łódź 1994, s. 39

12. Passons, W.R., „Zastosowanie terapii…”, op. cit. (dz. cyt.), s. 24.

Jeśli jest cokolwiek, w naszym spostrzeganiu, myśleniu, czy przeżywaniu, czego do siebie nie dopuszczamy, co wypieramy poza obręb naszej świadomości, to jakbyśmy zamiatali pod dywan, wierząc, że oto sprzątamy…. Wyparcie niechcianych obszarów prowadzi do rozszczepienia osoby i jak pokazuje to Passons12 jest dla nas potrójną stratą. Po pierwsze, narusza to naszą jedność, integralność jako osoby poprzez dzielenie swojego ja na aspekty akceptowane i nieakceptowane przez ego. Po drugie, tracimy kontakt ze sobą 9

i swoimi żywymi potrzebami. Po trzecie, tracimy energię – tą związaną z wypartym uczuciem i energię na sam proces utrzymywania części siebie w uśpieniu.

Następnym krokiem w oddalaniu się od siebie, i tym samym od kontaktu z innymi, jest projektowanie wypartych obszarów na zewnątrz (stąd też projekcja jest też mechanizmem unikania kontaktu) Ciekawa rzecz z tą projekcją: wydaje się bardzo powszechna, ale najczęściej widzimy ją u innych…

Jest takie znane i proste ćwiczenie – zauważ czego szczególnie nie lubisz, co cię złości u innych, …. a potem poszukaj tego u siebie. I na odwrót – jakie zachowania i cechy podziwiasz u innych? A gdybyś je miał – wtedy co? Co to jest, o czym marzysz i po co nie sięgasz?13

13 Chu V, „Psychoterapia…”, op. cit. (dz. cyt.), s. 57-58.

14 Passons, W.R., „Zastosowanie terapii…”, op. cit. (dz. cyt.), s. 24.

15 Aforyzm zaczerpnięty z własnej kolekcji

16 Aforyzm zaczerpnięty z własnej kolekcji

Passons wskazuje też na inny sposób rozczepienia, a mianowicie na dychotomizację wymiarów „ja”14: Jeśli przeżywamy się jako osobę silną albo słabą, kobiecą albo męską, sięgając tylko po jeden wymiar i odrzucając jego przeciwieństwo, nie możemy w pełni tego wymiaru osiągnąć. W ten sposób odrzucając słabość nie będziemy nigdy naprawdę silni, odrzucając męskość nie staniemy się nigdy w pełni kobiece. Jak mówi Henry Beecher: „Człowiek, który nie potrafi się złościć, nie może też być dobry.”15

Ta wskazówka-zachęta do doświadczania w pełni i na równi wszystkich uczuć i stanów świadomości niesie w sobie głęboką mądrość życia pełnią życia. W Gestalt często wskazuje się na to, jak figura i tło oraz wszelkie przeciwieństwa są nawzajem zależne i nie istniejące bez siebie. Odrzucając jeden biegun, osłabiamy jednocześnie drugi. Trafnie ujmuje to badacz zachowań zwierząt, Konrad Lorenz, mówiąc: „Kto unika rzeczy nieprzyjemnych, unika też największego szczęścia, światło bowiem potrzebuje cienia.”16

6. NIE AKCEPTUJ ŻADNEGO ”POWINIENEM” czy „MUSZĘ”,

które są wbrew Tobie.

Według analizy transakcyjnej „muszę” i „powinienem” reprezentują w naszej psychice poziom Rodzica. Jest on niezbędny dla orientacji w świecie społecznych norm, we współżyciu z innymi, gdyż koryguje „chcę/nie chcę” z poziomu Dziecka. Kłopot pojawia się wtedy, gdy rodzicielskie przekazy i powinności połykamy w całości, bez przeżucia, 10 11

Jest taki skompromitowany slogan, cytat z Hegla „Wolność to uświadomiona konieczność”. Gdyby go trochę zmienić w duchu Gestalt, mógłby brzmieć: „Wolność to uświadomiony wybór”. Dojrzewanie przebiega od ulegania zintrojektowanym przekazom, przez bunt i zakwestionowanie ich, do uświadomienia sobie, czego chcę i co wybieram.

Wielu z nas chroni się nieraz za jakimś „muszę”, nawykowo próbując uniknąć odpowiedzialności za swoje wybory. W terapii Gestalt praca z nawykami mówienia jest jednym ze sposobów prowadzących do zwiększania świadomości siebie. Zwroty typu: „muszę”, „mam to zrobić”, uznawane są za manipulacje językowe, redukujące naszą świadomość i odpowiedzialność. Wystarczy jednak zastąpić w swojej wypowiedzi słowo „muszę” słowem „wybieram, decyduję się”, aby móc poczuć się autorem swojego życia. To bardzo nośne ćwiczenie, zarówno w terapii jak i w autoterapii, które warto regularnie stosować, jeśli chcemy praktykować świadome życie. Zaś świadome życie nierozerwalnie związane jest z odpowiedzialnością.

7. WEŹ PEŁNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ za swoje czyny, uczucia i myśli.

Odpowiedzialność długo kojarzyła mi się z czymś nudnym – z osobą niezawodną, słowną, rozsądną, wykonująca to, czego inni od niej oczekują, a powstrzymującą się przed robieniem tego, na co ma ochotę. Jakby była przeciwieństwem spontaniczności i szaleństwa. Całkowite nieporozumienie! Jak to tego mogło dojść? Podejrzewam, że są to jakieś introjekcje przekazów rodzicielskich i kulturowych. Jednak dopiero zgłębiając Gestalt zaczęłam widzieć odpowiedzialność inaczej.

Teraz rozumiem odpowiedzialność jako świadome wybieranie działania lub nie działania, przyznawanie się do swoich uczuć, pragnień i myśli, uznawanie swojego autorstwa w tym „co mi się przydarza”. Mówiąc krótko, to wzięcie na siebie swojej części i nie branie części odpowiedzialności innych. Tak rozumiana odpowiedzialność daję siłę i poczucie sprawstwa.

Pokusa przerzucania odpowiedzialności na innych jest szczególnie silna, gdy coś nam się nie udaje, jak mówi przysłowie „Sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą.”21 Sądzę, że wielu z nas zna to uczucie złości i zawodu, gdy sprawy źle się układają i to napięcie, które szuka zastępczego rozładowanie w znalezieniu winnego. To szukanie winnego jest

21 Aforyzm zaczerpnięty z własnej kolekcji  12 psychologiczną grą w „gorący kartofel”. Kartofel parzy w ręce, więc każdy, kto go trzyma, próbuje się go pozbyć i podrzucić komuś innemu.

Unikanie wzięcia odpowiedzialności za uczucia, myśli i działania widoczne jest w nawykach mowy22. Procedury językowe stosowane w terapii Gestalt wskazują na te uniki i proponują zamianę ich na formy wyrażające nasze autorstwo danej sytuacji. Przytoczę tutaj kilka przykładów, gdyż uważam je za inspirujące do świadomego, odpowiedzialnego życia.

22 Passons W.R. „Zastosowanie terapii , op. cit. (dz. cyt.), 89-105

-„to” lub „się” zamiast„ja” – Nudno jest tutaj zamiast Nudzę się, To się zrobi zamiast Zrobię to;

- „ty” lub „on” zamiast „ja” – Człowiek czuje się zmęczony zamiast Czuję się zmęczony, W końcu tracisz cierpliwość, gdy ci się nie udaje… zamiast Tracę cierpliwość, gdy mi się udaje …;

- „my” zamiast „ja” – Szef wszystkich nas lekceważy zamiast Czuję się lekceważony przez szefa;

- „nie mogę” zamiast „nie chcę” – Nie mogę tego wytrzymać zamiast Nie chcę tego wytrzymywać;

- „potrzebuję” zamiast „chcę” –Potrzebuję, żebyś mnie wysłuchał zamiast Chcę żebyś mnie wysłuchał;

- „muszę” zamiast „wybieram” – Muszę iść na studia zamiast Chcę iść na studia;

- strona czynna zamiast biernej –Byłam przez niego okłamywana zamiast Wierzyłam w jego kłamstwa;

- twierdzenia zamiast pseudopytań – Czy nie sądzisz, że tu jest duszno? zamiast Jest mi tu duszno i chciałbym otworzyć okno;

Przeciwieństwem odpowiedzialności jest projekcja, do której dochodzi wtedy, gdy ja nie rozpoznaje części siebie jako własnej, oddziela ją od siebie i projektuje na otoczenie. Każdy obszar naszego ja, którego nie akceptujemy, nie widzimy lub/i nie chcemy widzieć, to obszar za który nie bierzemy odpowiedzialności. Wynika z tego, że bez świadomości i akceptacji siebie, swoich jasnych i ciemnych stron (tego „Jest, jak jest”), nie możemy osiągnąć odpowiedzialności.

I choć nie wszystkie nasze wybory są świadome, zawsze jednak są to nasze wybory. Bo nasza nieświadomość to też my, tyle że poza racjonalną kontrolą. W filozofii Gestalt tak ja w prawie – nieświadomość nie zwalnia od odpowiedzialności. 13

Analityczne szukanie przyczyn i drążenie „dlaczego?” może też posłużyć unikaniu odpowiedzialności. Najłatwiej na pytanie „dlaczego?” odpowiada się „ponieważ…”, umniejszając przy tym swoją odpowiedzialność przez zrzucanie jej na zewnętrzne przyczyny oraz innych (np. rodziców). Ta pokusa pojawia się w początkowych fazach terapii, gdy zaczynamy dostrzegać, jaki wpływ mieli nasi najbliżsi na to, kim teraz jesteśmy i jakie mamy w związku z tym problemy. Wtedy potrzebny jest jednak następny krok, który dobitnie wyraża myśl Jean-Paul Sartre’a: „Nie jest ważne, co ze mną zrobiono, lecz to, co ja sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono”23

23 Ginger, S., „Gestalt. Sztuka kontaktu”, Wydawnictwo J. Santorski & Co, Warszawa 2004, s. 23

24 Shaw L. „Miłość i lęk. To wszystko, czego doświadczamy”, [w:] Gestalt 4/1991, str. 20

25 Aforyzm zaczerpnięty z własnej kolekcji

Jakkolwiek branie odpowiedzialności wymaga nieraz stanięcia oko w oko z własnym cieniem, jednak daje nam ono niezwykłe poczucie siły i sprawstwa. Leonard Shaw tak o tym mówi:

„Życie jest filmem, który sam realizujesz. Myślisz, że ten film ci się przydarza, ale w rzeczywistości to ty obsadzasz role, kontrolujesz światło, siłę głosu, wybierasz tło. Nie twierdzę, że od twojego wyboru zależy, czy jutro będzie padać deszcz czy świecić słońce. Twierdzę, że kiedy obudzisz się jutro, a będzie deszczowo lub słonecznie, to ty nadasz temu takie, a nie inne znaczenie”24

8. ODWAŻ SIĘ NA RYZYKO, by doświadczyć czegoś nowego.

Bądź otwarty na zmianę i rozwój.

Zwykle jesteśmy przywiązani do określonego obrazu siebie. Myślimy, że jesteśmy tacy-to-a-tacy, a jacyś-tam nie jesteśmy. Taki stały obraz siebie jest bardzo ograniczający i działa jak samospełniająca się przepowiednia – jeśli myślę, że jestem nieśmiała, to oczywiste, że nie potrafię/nie mogę zachować się przebojowo. I nawet nie śmiem spróbować inaczej. Można, za Ericą Jong, powiedzieć: „Jeżeli nie podejmujesz żadnego ryzyka, ryzykujesz jeszcze więcej”25.

Gestalt podważa tą pewność, że jeden biegun danej cechy wyczerpuje prawdę o tym, jacy jesteśmy. Zarówno w świecie, jak i w nas, każda jakość ma swoje przeciwieństwo. Przywiązać się do jednego bieguna, to utracić część siebie. Każde twierdzenie typu „Jestem…… silny/mądry/spokojny” jest przekłamaniem. Nie istnieje nic takiego jak stałe, 14 Jesteśmy jacyś w danej sytuacji, ale w innym kontekście możemy być całkiem inni. 15

zbiór cech, to nie ma powodu, żeby zawsze zachowywać się tak samo. W istocie możemy ryzykować i eksperymentować, bo czemu nie? Heraklit mawiał: „panta rhei” (wszystko płynie) i właśnie metafora rzeki jest niezwykłą inspiracją do przyzwolenia sobie na dzianie się i stawanie. Rzeka, w zależności od tego przez jaki teren przepływa, jaka jest pogoda i pora roku, bywa raz leniwa, raz rwąca, raz skuta lodem, raz wylewająca się z brzegów. Jednak wszystko to jest ta sama rzeka.

I jeszcze jedno – Wisła nie próbuje być Missisipi, a Amazonka nie udaje, że jest strumyczkiem. Rzeka, nie popychana, po prostu płynie…

9. BĄDŹ SOBĄ I POZWÓL BYĆ SOBĄ INNYM.

Przyjmuj siebie takim, jaki jesteś. Przyjmuj też innych takimi, jacy właśnie są.

Wielu z nas chciałoby się zmienić na lepsze. Dlatego m.in. podejmujemy terapię i robimy sobie noworoczne postanowienia. To bardzo szlachetny cel …..i jednocześnie wielka pułapka. Chęć stania się tym, kim powinienem lub chciałbym być, jest w istocie zaprzeczeniem tego, kim jestem. Próby zmiany siebie przez odcięcie się od swoich niechcianych aspektów są w pewnym sensie zdradą siebie. Oddalają nas tylko od siebie i rozszczepiają na siły pchające ku podporządkowaniu i siły oporu.29 Tak jak we wspomnianej wcześniej grze między top-dog i under-dog, jeśli mamy dwóch przeciwników („ja”, którym chcielibyśmy być kontra „ja”, którym jesteśmy) walka może się toczyć bez końca. Jak dobitnie ujął to Søren Kierkegaard: „Najpowszechniejszą przyczyną rozpaczy jest brak decyzji, by być sobą. Ale najgłębszą formą rozpaczy jest postanowienie, by być kimś innym”30.

29 Pierzchała, J., „Terapia …”, op. cit. (dz. cyt.), s. 15

30 Aforyzm zaczerpnięty z własnej kolekcji

Gestaltowska paradoksalna teoria zmiany pokazuje inną drogę. Kiedy identyfikujemy się ze swoim „ja”, wtedy mamy dostęp do wszystkich swoich zasobów i możemy szukać własnych, zgodnych z nami, sposobów twórczego przystosowania, możemy domykać sytuacje, rozwiązywać problemy, wyrażać i realizować siebie w kontakcie z otoczeniem. Im lepiej uświadamiamy sobie i akceptujemy to, kim jesteśmy, tym bardziej możliwa staje się zmiana, zablokowana dotąd przez wyparcie lub nieprzyznawanie się do części siebie. Krótko 16 17

Co więc możemy zrobić? Nic! Właśnie nie usiłować czegoś z tym zrobić, tylko uświadomić to sobie i zgodzić się na to, że jest to, co jest. Ponownie przywołam Leonarda Shaw: „Jeśli wybaczysz komuś, komu wcześniej odmawiałaś wybaczenia, to może się zdarzyć, że pokochasz tę część siebie, której pokochania odmawiałaś przez całe swoje życie”36 Przyjąć siebie, takim jakim się jest i przyjąć swoich rodziców takimi, jacy są, to dwie strony tego samego medalu. Jedno nie może się zadziać bez drugiego.

36 Shaw L. „Miłość i lęk…”, op. cit. (dz. cyt.), s. 22

Sądzę, że podobny związek łączy też akceptowanie siebie i akceptowanie innych. Ostatnia wskazówka Naranjo odnosi się nie tylko do „ja”, ale do „ty”: „Bądź sobą i pozwól być sobą innym.” Z pozoru wydaje się to być bardzo proste. Jednak moje doświadczenie wskazuje na to, że im bliższa osoba, tym trudniej nam pozwolić jej być, jaką jest, bez żadnych poprawek i ulepszeń. Wobec bliskich, ważnych osób pojawiają się zwykle silne pragnienia, oczekiwania, wymagania. A gdy on/ona ich nie spełnia, o!, wtedy dopiero zaczyna się cyrk – frustracji, zawodu i złości. Niezwykle trudno wtedy pozwolić drugiemu człowiekowi być sobą i zgodzić nie na to, że może nie dawać nam tego, czego chcemy.

Dokładnie na ten punkt wskazuje wiersz Perlsa:

Ja robię swoje i ty robisz swoje.

Ja nie jestem na świecie po to, aby spełniać twoje oczekiwania,

a ty nie masz obowiązku spełniania moich.

Ilekroć czytam ten fragment, zawsze czuję jakie to znakomite i wciąż dla mnie aktualne. Nie domagać się! Nie wymagać! Nie wymuszać! Odpuścić! Otworzyć się, dać przestrzeń, aby mogło pojawić się to, co może się pojawić. Otwarcie czekać, a nie oczekiwać. Jeśli odpuszczam swoje „potrzebuję cię”, „chcę coś od ciebie dostać”, po prostu jestem z tobą tu i teraz. I tylko wtedy możliwa jest relacja Ja-Ty, a nie Ja-To. To jest to miejsce, gdzie miłość spotyka się z wolnością. Gdy ja nic nie muszę dla ciebie i ty nic nie musisz dla mnie, pojawia się przestrzeń. Jeśli jest odległość, dystans, może dojść do zbliżenia. Aby dłonie mogły zaklaskać, muszą się od siebie odsunąć. 18

NA ZAKOŃCZENIE czyli czy ornitolog musi latać?

Terapia ma być pomocą w życiu. Do jakiego życia my, terapeuci Gestalt, prowadzimy swoich klientów? Jak sami żyjemy? Na ile jest to zbieżne? Sądzę, że będąc terapeutą, zwłaszcza terapeutą Gestalt, warto sobie samemu regularnie zadawać te pytania.

W tym miejscu przypomina mi się pewna przypowieść.

Pewna kobieta przyprowadziła do proroka Alego swego małego synka i powiedziała:

- Mam z nim poważny kłopot. Od rana do wieczora objada się tylko słodyczami. Kiedy zabraniam mu tego, wrzeszczy, dopóki znów nie dostanie swoich łakoci. Błagam, pomóż mi.

Ali popatrzył na chłopca życzliwie i rzekł do matki:

- Wracajcie teraz do domu, lecz za tydzień przyjdźcie do mnie ponownie.

Po tygodniu kobieta z synem powtórnie stanęli przed obliczem proroka. Wielki mistrz posadził sobie chłopca na kolanach i rozmawiał z nim przyjaźnie przez pewien czas. W końcu wyjął z jego rąk garść łakoci i powiedział:

- Mój synu, zawsze i we wszystkim zachowaj umiarkowanie. Jest mnóstwo innych potraw, które smakują znakomicie.

Po tych słowach polecił matce i jej dziecku odejść.

- Mistrzu, dlaczego nie powiedziałeś mu tego za pierwszym razem? Dlaczego musieliśmy powtórnie odbyć daleką podróż, aby to usłyszeć? – zapytała zdziwiona kobieta.

- Zacna niewiasto – odpowiedział prorok – nie mogłem wcześniej przekonująco powiedzieć twemu synowi tego, co powiedziałem mu dzisiaj. Wtedy jeszcze sam objadałem się słodyczami.37

37 Peczko B.K „Wiarygodność”, [w:] „Tajemnica szczęścia”: str. 39

38 Yalom, I., „Dar terapii”, Instytut Psychologii Zdrowia, Warszawa 2003, s. 8

A więc – czy ornitolog musi latać? W terapii Gestalt, tak jak w innych terapiach humanistycznych, terapeuta jest przede wszystkim człowiekiem, „towarzyszem podróży”, jak mówi o tym Yalom38. Z tego jasno wynika, że aby być autentyczną i naprawdę pomocną, sama muszę iść drogą, którą polecam klientom. I mogę im służyć pomocą tylko do tego miejsca, do którego sama doszłam. 19

Terapeuta jest także podstawowym narzędziem w terapii. Aby dobrze pomagać, musi być zdolny do wchodzenia w bliski, autentyczny kontakt zarówno z sobą samym, jak i ze swoim klientem. Wskazówki Gestalt akcentują taką postawę i działanie, które pomaga nawiązać i utrzymać taki kontakt ze sobą.

Pozostaje jeszcze kwestia spójności. Jacek Pierzchała pisał o tym tak:

„..narzędziem, którym pracujesz, jesteś ty sam, a więc nie ma możliwości, żeby oddzielić swój zawód od siebie. Stąd wydaje mi się znacznie bezpieczniejsze, żeby próbować być w życiu takim, jaki się jest w terapii i na odwrót, niż próbować być kimś innym, bo wtedy łatwo o frustrację czy kłopoty. (…) tak naprawdę, te gwiazdy terapeutyczne, o których czytamy czy słyszymy, są to ludzie, którzy głęboko wierzą w to, co robią, i szukają pewnej jednoznaczności tego, co robią, z tym, jacy są rzeczywiście.39

39 Pierzchała, J., „Mój warsztat pracy to warsztat gestaltysty. Rozmowa Mileny Karlińskiej z Jackiem Pierzchałą”, Gestalt nr 3, 1991, str 17

To bardzo ważny wątek, który dotyczy nie tylko „gwiazd” psychoterapii. Myślałam o tym wielokrotnie przy okazji różnych afer ze znanymi psychoterapeutami czy mistrzami. Nie dawało mi spokoju pytanie: „Jak taki znakomity mistrz /psychoterapeuta mógł zrobić coś takiego (uwieść uczennicę, klientkę, zdradzić żonę itp.)? Rozmawiałam o tym kiedyś z moją przyjaciółką, która powiedziała mi ważną rzecz. Im większa osoba, tym większy rzuca cień. Tak zwani wielcy ludzie mają bardzo rozbudowaną jasną część, a kłopot pojawia się wtedy, gdy ta jasna część nie jest zintegrowana z całością osoby i za bardzo zaczyna odbiegać od cienia. Choć było to wbrew mojej potrzebie idealizacji, zrozumiałam, że można być bardzo wysoko rozwiniętą osobą na jednym poziomie i jednocześnie bardzo niedojrzałą na innym poziomie. Moja przyjaciółka uświadomiła mi wtedy, że aby nie stać się takim „kolosem na glinianych nogach”, warto w rozwoju mniej inwestować w kierunek na przód, a bardziej w integrację swoich pierwszych szeregów z tyłami. Czyli znowu to, o czym mówią Wskazówki Gestalt – być sobą w pełni, świadomym tego, jakim się jest.

W tym eseju, jak w życiu, wszystko się o sobie zazębia. Życie na bieżąco, w tu i teraz – postrzeganie rzeczy takimi, jakie są – doświadczane tego, co rzeczywiste – branie odpowiedzialności za to, czego doświadczamy – przyjmowanie życia/siebie/innych takim, jakie to jest.

Nie jest więc ważne, gdzie zaczniemy naszą drogę do siebie i/czy innych, i tak poprowadzi nas przez wszystkie te wskazania (i kilka, których tu nie ma). A więc, zacznijmy tu, gdzie jesteśmy. Bo czy możemy gdzie indziej? 20

Bibliografia:

Chu, V., „Psychoterapia Gestalt“, Kanon, Łódź 1994

Ginger, S., „Gestalt. Sztuka kontaktu”, Wydawnictwo J. Santorski & Co, Warszawa 2004

Hellinger, B., „O życiu. Sentencje, powiastki, słowa mocy i medytacje”, Wydawnictwo J. Santorski & Co, Warszawa 2006

Marcus, E.H., „Terapia Gestalt – przekraczanie granic”, „Gestalt” nr 1/2, 1996

„Mistrza Hakuina pieśń ku chwale zazen”, [w:] „Śpiewy”, Związek Buddystów Zen Bodhidharma

Passons, W.R., „Zastosowanie terapii Gestalt w poradnictwie”, Polskie Towarzystwo Psychologiczne, Warszawa 1985

Peczko, B.K, „Tajemnica szczęścia”, Zysk i S-ka, Poznań 1997

Pierzchała, J., „Mój warsztat pracy to warsztat gestaltysty”, „Gestalt” nr 3, 1991

Pierzchała, J., „Terapia Gestalt”, „Gestalt” nr 1, 1999

Sahn, S., „Tylko nie wiem. Nauczanie mistrza zen Seung Sahna w listach”, wydanie wewnętrzne, Szkoła Zen Kwan Um

Shaw, L., „Miłość i lęk. To wszystko, czego doświadczamy”, „Gestalt” nr 4, 1991

Sills, Ch., Fish, S., Lapworth, Ph., „Pomoc psychologiczna w ujęciu Gestalt”, Instytut Psychologii Zdrowia, Warszawa 1999

Yalom, I., „Dar terapii”, Instytut Psychologii Zdrowia, Warszawa 2003

Zdjęcia z powietrza oraz foty mojej gęby by Grabarz ©